— Ten człowiek żyje tutaj w Ameryce?

— W jednym z miast Zatoki.

— A jego imię? — spytała dziewczyna z wielkim niepokojem. — Czy mogę je poznać?

Czarny Korsarz nie odpowiedział, zamiast tego zajrzał jej w oczy.

— Chcesz je poznać? — powiedział po kilku chwilach. — Nie należysz do pirackiego bractwa, zdradzenie ci go mogłoby być poważnym błędem.

— Panie! — krzyknęła, blednąc.

Czarny Korsarz potrząsnął głową, odpędzając od siebie natrętną myśl, po czym, wyraźnie wzburzony, podniósł się gwałtownie i zaczął nerwowo spacerować.

— Już późno. Musisz wracać na statek.

Odwrócił się w stronę Moka, który stał pod drzwiami nieruchomy niczym bazaltowy posąg:

— Szalupa gotowa?