Czarny Korsarz z mostku obserwował horyzont na zachodzie.

Ogromna, czarna chmura, o brzegach obwiedzionych ognistą czerwienią, pędziła po niebie, gnana huraganowym wiatrem. Mgła przesłoniła ostatnie promienie słońca.

— Huragan szaleje na Haiti — powiedział Czarny Korsarz do Morgana.

— Pewnie spustoszył już Małe Antyle — dodał Morgan. — Za godzinę i tu rozpęta się piekło!

— Co byś zrobił na moim miejscu?

— Szukałbym schronienia na Jamajce.

— „Błyskawica” uciekająca przed huraganem? — dumnie powiedział Czarny Korsarz. — Nigdy!

— Sam dobrze wiesz, kapitanie, jak przerażające są orkany na tych szerokościach.

— Zgadza się, i rzucam im wyzwanie. Fregata schroni się na wybrzeżu, ale nie „Błyskawica”. Kto dowodzi marynarzami na tamtym statku?

— Bosman Van Horn.