— Nie, to flamandzka księżniczka, która z pewnością jest krewną gubernatora z Vera Cruz.

— Flamandka! — wykrzyknął Franciszek i zamyślił się. — A to ci zbieg okoliczności! Twój śmiertelny wróg także pochodzi z Flandrii87.

— Co chcesz przez to powiedzieć? — zapytał Czarny Korsarz, a krew odpłynęła mu z twarzy.

— Przyszło mi do głowy, że może być spokrewniona z Van Gouldem.

— Nie daj Boże! — powiedział ledwie słyszalnym szeptem Czarny Korsarz. — To niemożliwe.

Franciszek l’Olonnais zatrzymał się pod gąszczem maot, wielkoliściastych drzew przypominających bawełniane krzewy, i uważnie przyjrzał się przyjacielowi.

— Dlaczego tak na mnie patrzysz? — zapytał Czarny Korsarz.

— Pomyślałem o twojej flamandzkiej księżniczce i zastanawia mnie twoje nagłe wzburzenie. Jesteś blady jak śmierć!

— Po twoich słowach krew zmroziła mi się w żyłach.

— Po których słowach?