— Nie, przyjacielu, lecz instynktownie wyczuwam, że ona będzie moją zgubą.

— Coś mi się zdaje, że już za późno...

— Więc zdecyduje los.

— Mocno ją kochasz?

— Do szaleństwa.

— A ona też cię kocha?

— Tak sądzę.

— Na mą brodę! Piękna z was para! Pan z Roccanery nie mógł sobie znaleźć innej wybranki niż ta piękna panna z książęcego rodu. To rzadkie szczęście w takich miejscach jak to, a zwłaszcza dla pirata. Dalej! Chodź, przyjacielu, opróżnijmy po szklaneczce wina na cześć twojej księżniczki.

Rozdział XVII. Willa Czarnego Korsarza

Franciszek l’Olonnais na główną kwaterę obrał sobie skromny, drewniany dom, o mocnej konstrukcji, którego dach, na modłę karaibskich Indian, pokryto zeschłymi liśćmi. Była to kryjówka wystarczająco wygodna dla pirata, a nawet nie można jej było odmówić pewnego luksusu, którego przecież pożądały dumne i szorstkie zarazem pirackie serca.