— Mam nadzieję, masz moje wsparcie, przyjacielu. Wpierw wolałbym się jednak dowiedzieć, jak dobrze znasz tego Van Goulda?
— Znam go lepiej niż Hiszpanie, którym teraz służy.
— Co to za człowiek?
— To stary żołnierz, który walczył we Flandrii i brał udział w wielu bitwach. Nosi jedno z najbardziej znanych nazwisk wśród flamandzkiej szlachty. Niegdyś był odważnym kondotierem89, dowódcą licznych oddziałów i nie jest wykluczone, że wciąż mnożyłby zaszczytne tytuły, gdyby hiszpańskie złoto nie uczyniło zeń zdrajcy.
— Jest stary?
— Ma około pięćdziesięciu lat.
— Mówi się, że krzepy mu nie brak i że jest jednym z najzuchwalszych gubernatorów, jakich mają Hiszpanie w tych koloniach.
— Zgadza się, jest przebiegły niczym lis, energiczny jak Montbars i niezwykle odważny.
— Maracaibo stawi nam zaciekły opór.
— Zgadzam się, Piotrze, ale kto może się oprzeć atakowi sześciuset piratów? Wiesz, ile warci są nasi ludzie.