— Na mą brodę! — powiedział pirat. — Sam się o tym przekonałem, gdy ujrzałem jak moja nieliczna załoga podczas walki z hiszpańską flotą pod Los Cayos jak lwy rzuca się do walki. Dzięki tobie znamy już słabe strony Maracaibo.
— Poprowadzę cię.
— Coś cię tu zatrzymuje?
— Nic.
— Nawet Flamandka?
— Poczeka na mnie, jestem pewien — uśmiechnął się Czarny Korsarz.
— Gdzie ją umieściłeś?
— W mojej willi.
— A ty gdzie się podziejesz, skoro twój dom jest zajęty?
— Zostanę u ciebie.