— Wojna! A nie bierzesz pod uwagę morskiego żywiołu? Zdarzy się, że i „Błyskawica” ulegnie wielkim falom kotłującym się na wodach Zatoki.

— Gdy ja jestem u steru, mojemu statkowi nic nie zagraża.

— Kiedy wracasz na morze?

— Jutro o świcie, pani.

— Dopiero co przybiłeś do brzegu, a już myślisz uciekać. Gotowam pomyśleć, że ląd napawa cię zabobonnym strachem.

— Kocham morze, poza tym, siedząc tu bezczynnie, nie dorwę nigdy mojego śmiertelnego wroga.

— Myślisz tylko o nim!

— Zawsze i wszędzie, i nie przestanę, póki żyję.

— Wyruszasz, by z nim walczyć?

— Być może.