— Gdzie się udasz? — głos dziewczyny zdradzał niepokój, który nie uszedł uwagi Czarnego Korsarza.
— Nie mogę ci tego powiedzieć. Sekrety piratów to rzecz święta. Jeszcze kilka dni temu byłaś gościem na hiszpańskim statku płynącym z Vera Cruz i być może masz powiązania z Maracaibo.
Młoda dama zmarszczyła czoło i spojrzała na pirata czarnymi oczami.
— Nie ufasz mi? — zapytała z lekką naganą w głosie.
— Nie, pani. Niech mnie Bóg ma w swej opiece, jeśli w ciebie zwątpię, ale muszę przestrzegać korsarskich zasad.
— Byłoby mi przykro, gdyby Czarny Korsarz we mnie wątpił. Zwłaszcza że wiem, jak bardzo jest lojalny i jakie wyznaje zasady.
— Dziękuję za dobre słowo, pani.
Włożył kapelusz na głowę, na ramię zarzucił pelerynę, ale wciąż coś trzymało go w miejscu. Stał przed księżniczką i wpatrywał się w jej zamyśloną twarzyczkę.
— Chcesz mi coś powiedzieć, prawda? — rzekła.
— Tak.