— Zrobiłabym nawet więcej, gdybyś mi pozwolił.
— Mów.
— Poprosiłabym cię o udzielenie mi gościny na „Błyskawicy” na czas wyprawy. — Czarny Korsarz ucieszył się, lecz uśmiech szybko zgasł na jego ustach.
— To... niemożliwe.
— Byłabym dla ciebie przeszkodą?
— Nie, ale piratom nie wolno zabierać kobiety na pokład, zwłaszcza podczas wyprawy wojennej. To prawda, że „Błyskawica” należy do mnie, że jestem jej niekwestionowanym dowódcą i nie podlegam nikomu...
— Ale? — smutno zapytała.
— Nie potrafię tego wytłumaczyć, pani, ale bałbym się, widząc cię na pokładzie „Błyskawicy”. To przeczucie wiszącego nade mną nieszczęścia, którego nie potrafię nazwać, bez końca mnie dręczy. Zadałaś mi pytanie, a ja zamiast się ucieszyć, poczułem ukłucie w sercu. Spójrz na mnie! Czy nie zbladłem bardziej niż zazwyczaj?
— To prawda! — potwierdziła. — Mój Boże! Czy ta wyprawa może okazać się dla ciebie zgubna?
— Tego nie wie nikt. Pani, pozwól mi płynąć. Cierpię teraz, choć nie znam przyczyny. Do widzenia. Jeśli zatonę wraz z moim statkiem w głębinach Zatoki lub zginę zastrzelony w walce, nie zapomnij o Czarnym Korsarzu!