— Co z nim zamierzasz uczynić?
— Powieszę go, pani — odparł zimno Czarny Korsarz. — A potem wyrżnę wszystkich, którzy noszą jego nazwisko. Zniszczył moją rodzinę, więc ja zniszczę jego. Przysiągłem to w noc, gdy Czerwony Korsarz spoczął na dnie morza, i dotrzymam słowa.
— A gdzie właściwie jesteśmy? Jakim miastem rządzi ten człowiek?
— Wkrótce się dowiesz.
— A jego imię? — zapytała zaniepokojona dziewczyna.
— Tak bardzo pragniesz je poznać?
Jedwabna chusteczka, która okrywała czoło księżniczki, była zroszona potem.
— Nie wiem — jej głos łamał się. — W latach mojej młodości słyszałam historię podobną do twojej, panie, a opowiadali mi ją żołnierze w służbie mego ojca.
— To niemożliwe — zaprzeczył Czarny Korsarz. — Nigdy nie byłaś w Piemoncie97.
— Zgadza się, ale proszę, wyjaw mi, kim jest ten człowiek.