— Nie, i co gorsza wszystko wskazuje na to, że kieruje się w naszą stronę.

— Cokolwiek się stanie, nie używajcie muszkietów.

— Ten drapieżnik nas wszystkich pożre.

— Tak sądzisz, Carmaux? To się jeszcze okaże.

Złożył pieczołowicie pelerynę, owinął nią lewe ramię, dobył szabli i szybko wstał.

— Z której strony słyszałeś odgłosy?

— Stamtąd, kapitanie.

— Zaczekamy tu na niego.

— Mam obudzić Katalończyka i Van Stillera?

— Nie ma takiej potrzeby, sami sobie poradzimy. Bądźcie cicho i dorzućcie do ognia.