— Woda! — wykrzyknął.
— Wydaje mi się, że oprócz wody napotkaliśmy też jakieś zwierzę. Nie słyszałeś, że coś zeskoczyło na ziemię?
— Tak, jaguar poluje.
— Takie sobie spotkanie... — wymamrotał pod nosem Carmaux.
Zatrzymali się na powalonych na ziemię drzewach bambusowych, obawiając się ugrzęźnięcia w mokradłach, po czym dobyli szpad i kordelasów.
Echo nie przyniosło już odgłosów drapieżnika. Do uszu piratów dochodziło tylko jakby stłumione mruczenie, którym zwierzę dawało przybyszom do zrozumienia, że ich obecność nie była mile widziana.
— Być może próbuje coś złowić w bajorze — rzekł Katalończyk.
— Ryby? — zapytał tonem pełnym niedowierzania Carmaux.
— A co cię tak dziwi?
— Z tego co mi wiadomo, jaguary nie używają wędki i haczyka.