— Za to mają pazury i ogon.

— Ogon? A na co mu ogon?

— Posługuje się nim jak przynętą.

— Ta! Ciekaw jestem, w jaki sposób je nęci. Czyżby przyczepiał sobie do niego robaki?

— Nic z tych rzeczy. Opuszcza go nad powierzchnią wody i sierścią delikatnie ociera się o wodną toń.

— I co dalej?

— Dalej wiadomo: od razu nadpływają zwabione łupem raje, piranie i strętwy, a jaguar zagarnia je szybkim ruchem szponiastej łapy. Rzadko chybia celu, zazwyczaj udaje mu się upolować wszystkie naiwne ryby, które kotłują się pod powierzchnią.

— Widzę go — powiedział w tym momencie Afrykańczyk, który przewyższając wzrostem pozostałych członków wyprawy, widział trochę dalej w głąb.

— Kogo? — zapytał Czarny Korsarz.

— Jaguara — odpowiedział Moko.