— To czubek pyska kajmana żakare — odpowiedział Murzyn.
— Kajmana? — zapytał Czarny Korsarz.
— Tak, mój panie.
— Czyżby jaguary napadały nawet na te imponujące gady?
— Tak, panie kapitanie — powiedział Katalończyk. — Jeśli zachowamy ciszę, będziemy świadkami zażartej walki.
— Miejmy nadzieję, że to długo nie potrwa.
— Trafiło na siebie dwóch dość walecznych przeciwników. Gdy dochodzi między nimi do pojedynku, walka jest naprawdę zaciekła. O, jest!
Liście wiktorii królewskiej nagle się rozstąpiły i ogromny pysk, wyposażony w długie trójkątne kły, wychynął ponad powierzchnię wody i zaczął podpływać do brzegu.
Na widok zbliżającego się kajmana jaguar wstał i zrobił krok do tyłu. Nie, żeby się przestraszył. Jego zamiarem było wywabienie przeciwnika na ląd. Chciał w ten sposób odciągnąć go od wody, w której kajmany poruszają się niezwykle szybko i zwinnie, zaś poza nią są wyjątkowo niezdarne.
Kajman nabrał się na podstęp jaguara. Uwierzył, że wielki kot wycofuje się ze strachu. Z rozpędem wślizgnął się na ląd, uderzeniem ogona odcinając kwiaty wiktorii królewskich od ich kolczastych łodyg, po czym zatrzymał się i rozdziawił swoją groźną paszczę.