Był ogromny, mierzył prawie siedemnaście stóp, z jego grzbietu wyrastały wodne rośliny, które zapuściły korzenie w błocie nagromadzonym między szczelinami łusek.
Otrząsnął się, rozpryskując na boki krople wody. Potem przysiadł na tylnych łapach i wydał z siebie odgłos przypominający kwilenie dziecka, a będący najprawdopodobniej wyzwaniem na pojedynek.
Jaguar wciąż nie atakował; cofnął się jeszcze bardziej i naprężył mięśnie, gotując się do skoku.
Obaj przeciwnicy — król lasów i król mokradeł — przez chwilę łypali na siebie w milczeniu swoimi żółtawymi ślepiami, z których biła prawdziwa dzikość. Jaguar zamruczał zniecierpliwiony, skulił się w sobie, prychając jak rozwścieczony kot.
Kajman z kolei, zupełnie niefrasobliwy, świadom swojej niezwykłej siły i potęgi swoich zębów, coraz bardziej oddalał się od wody, kołysząc ogonem na boki.
Przebiegły kot tylko na to czekał. Widząc, że kajman wyszedł już w całości na ląd i znacznie oddalił się od brzegu, rzucił się na niego jednym susem. Niestety! Mocne jak stal pazury jaguara ześlizgnęły się po kościstych łuskach gada, zdolnych zatrzymać nawet pocisk wystrzelony z muszkietu.
Rozwścieczony niepowodzeniem, okręcił się w miejscu i łapą uderzył kajmana w głowę, rozorując mu oko, po czym odskoczył od ofiary na odległość dziesięciu kroków.
Gad zawył z bólu i ze złości. Instynktownie czuł, że bez oka nie może stanąć do równej walki z niebezpiecznym przeciwnikiem. Zaczął się wycofywać w stronę mokradeł, uderzając wściekle ogonem i rozchlapując błoto na wszystkie strony.
Jaguar, który wciąż zachowywał należytą ostrożność, skoczył po raz drugi, tym razem jednak nie marnował sił na twardy pancerz przeciwnika. Nastroszył się, po czym rozpruł mu pazurami prawy bok i zaczął wyrywać ze środka wnętrzności.
Było jasne, że kajman już się z tego nie wyliże, tym niemniej rozjuszony walką i kipiący złością nie zamierzał dawać za wygraną. Znalazł w sobie wystarczająco dużo siły, żeby strząsnąć z grzbietu napastnika, który wpadł między trzciny. Otworzył szeroko swoją groźną, krokodylą paszczę i szykował się do zmiażdżenia wielkiego kota w potężnych szczękach.