— Obawiam się, że będziemy musieli skorzystać z naszego prowiantu — powiedział, potrząsając niepocieszony głową. — Być może znajdujemy się na terenie, na którym niepodzielnie rządzi jaguar, w związku z czym zwierzyna łowna już od dawna trzyma się od tego miejsca z daleka.
— Wprost nie do wiary, że pośrodku wielkich lasów nie można upolować nawet kota!
— Wprost przeciwnie: kotów tu nie brakuje, w dodatku jakich!
— Jeśli spotkamy jaguara, to go zabijemy.
— Wcale niezłe jest mięso tych drapieżników, zwłaszcza podawane razem z modrą kapustą.
— A zatem go upolujemy.
— Ojojoj, coś mi się zdaje, że zabijemy coś o wiele lepszego — wykrzyknął Katalończyk, podnosząc żywo głowę do góry.
— Czyżbyś zobaczył kozicę, mój kataloński przyjacielu?
— Widzisz tego dużego ptaka?
Carmaux podniósł wzrok i zobaczył duże czarne ptaszysko, które przelatywało właśnie nad koronami drzew.