— Czy to jest ta obiecana kozica?

— To jest gule-gule. Spójrz tylko, jeszcze jeden. I jeszcze, jest ich tu całe stado.

— Ustrzel go! Założę się, że jeden pocisk ci nie wystarczy — powiedział ironicznie Carmaux. — A poza tym jakoś nie ufam twoim gule-gule.

— Nie mam zamiaru do niego strzelać, mam inny pomysł, ale i tak nie zgadniesz jaki. Powiem ci: one nam wskażą siedliska zwierzyny łownej.

— To znaczy?

— Dziki.

— Na flaki ryby młota! Na samą myśl o szyneczce i żeberkach aż mi ślinka cienkie. Czy mógłbyś mnie jednak oświecić, co mają wspólnego twoje gule-gule z dzikami?

— Otóż te ptaki, które wyróżniają się doskonałym wzrokiem, są w stanie z daleka dostrzec dzika, a kiedy go dostrzegą, lecą czym prędzej w jego stronę, żeby zaspokoić głód.

— Czyżby żywiły się dziczyzną?

— Ależ skąd! Żywią się robactwem, skorpionami, skolopendrami112, które wychodzą z ziemi, w której ryją dziki w poszukiwaniu pożywienia — korzeni i cebulek roślin.