— Mówiłem wam, caballeros, że pod tą czapką kryje się trup — powiedział ze smutkiem w głosie Katalończyk.

— Kimże może być ten nieszczęśnik, który utopił się w bagnie? — zapytał Czarny Korsarz.

— Jeden z żołnierzy z gwardii przybocznej gubernatora — odpowiedział Katalończyk. — Właścicielem tego beretu — sam widziałem — był Juan Barrero.

— Van Gould tędy przechodził?

— Mamy tego smutny dowód, panie.

— Czyżby wpadł do bagna przez przypadek?

— Wszystko na to wskazuje.

— Co za okrutna śmierć.

— Najokrutniejsza z możliwych, mój panie. Zostać żywcem pochłoniętym przez to cuchnące i gęste namulisko. To musi być naprawdę straszny koniec.

— Nie trapmy się! Myślmy o żywych, nie o umrzykach — odparł Czarny Korsarz, kierując się w stronę lasu. — Mamy prawie pewność, że jesteśmy na tropie uciekinierów.