— Hmm... — odparł na to Katalończyk, spuszczając głowę.

— Nie masz takiego wrażenia?

— Nie wydaje mi się, panie. Obawiam się natomiast, że lada chwila będziemy musieli stawić czoło Indianom.

— Masz na myśli tubylczych Indianach czy hiszpańskich sprzymierzeńców? — zapytał Czarny Korsarz, marszcząc czoło.

— Raczej tych wysłanych przeciwko nam przez gubernatora Van Goulda.

— A zatem musi on wiedzieć, że go ścigamy.

— Być może tylko to podejrzewa.

— Jeśli chodzi o Indian, to bez trudu im uciekniemy.

— Na swoim terenie sieją postrach, być może są nawet niebezpieczniejsi niż biali. Trudno uniknąć pułapek, które zastawiają na wroga.

— Spróbujemy nie dać się zaskoczyć. Załadujcie broń i w razie czego nie szczędźcie nabojów. Gubernator i tak już wie, że depczemy mu po piętach, nie ma więc znaczenia, czy usłyszy wystrzały z muszkietów.