— A my do tego nie dopuścimy.
— Mamy broń, która zieje ogniem i grzmi.
— A my mamy zatrute strzały.
— Nasze szable są ostre i sieką niemiłosiernie.
— A nasze butú roztrzaskują najtwardsze głowy.
— Sprzyjasz białym, których ścigamy? — zapytał Czarny Korsarz.
— Nie, ich też zjemy.
— Czyli chcesz wojny?
— Tak, jeśli nie wrócicie tam, skąd przyszliście.
— Wilki morskie! — krzyknął Czarny Korsarz, zeskakując z pnia drzewa z szablą w dłoni. — Pokażmy tym Indianom, że wcale się ich nie boimy. Naprzód!