— Do stu piorunów! Zupełnie zapomnieliśmy, że nie mamy żadnej, choćby najmniejszej przekąski.

— Na pewno się ze mną zgodzisz, że trudno nam będzie przemienić te kamienie w chleb.

— Ruszajmy do lasu na polowanie. Jeśli tylko Hiszpanie na nas nie ruszą, z pewnością coś upolujemy — rzekł, po czym spojrzał w kierunku skały, na której Czarny Korsarz przyglądał się działaniom wroga i zapytał:

— Coś się dzieje?

— Na razie nic.

— A zatem wykorzystajmy to i chodźmy zapolować.

— Idźcie, ja będę stał na straży i pilnował.

— W razie zagrożenia daj nam, kapitanie, sygnał wystrzałem z muszkietu.

— Tak zrobię.

— Chodź, Van Stillerze — powiedział Carmaux. — Idziemy ogołocić drzewa, a przy okazji złapiemy jakieś dzikie zwierzę.