— Zaraz się zacznie — powiedział jeden głos.
— Czy wszyscy są już gotowi? — zapytał drugi głos.
— Diego, nasi już pewnie opuścili obóz.
— Ale przecież na zboczu pali się jeszcze ognisko.
— To specjalnie, piraci mają myśleć, że nie ruszyliśmy się z miejsca.
— Gubernator to szczwany lis!
— To prawdziwy wojownik, Diego.
— Myślisz, że uda nam się ich złapać?
— Weźmiemy ich z zaskoczenia, zobaczysz.
— Ale będą się na pewno zajadle bronić. Sam Czarny Korsarz wart jest naszych dwudziestu ludzi, Sebastiano...