— Poza tym jest tam Katalończyk, który będzie go mieć na oku.

— Myślisz, że już jest w Gibraltarze?

— Jestem tego pewien. Jeśli nie damy rady zabić Van Goulda od razu, to ruszymy za nim w pogoń.

I właśnie w tej chwili poczuł, jak ktoś kładzie mu na ramieniu rękę, po czym usłyszał za plecami znajomo brzmiący głos:

— Nie inaczej, kamracie.

Carmaux i Van Stiller odwrócili się i zobaczyli Moka.

— Ty tutaj?! — wykrzyknął Carmaux. — Spod ziemi wyrosłeś czy co?

— Już dziesięć godzin was szukam, biegając wzdłuż plaży jak dziki koń. To prawda, że gubernator was schwytał?

— Skąd wiesz?

— Słyszałem od kilku piratów.