— Masz bystre oko — zaśmiał się na to pirat.
— A kapitan?
— Nie martw się o niego, póki co jest cały i zdrów. Dlaczego wróciłeś? Kapitan rozkazał ci zanieść ciało na statek.
— Nie udało się. W puszczy roi się od żołdaków Van Goulda. To prawdopodobnie posiłki przysłane z wybrzeża.
— Czyżby się domyślili, że zeszliśmy na ląd?
— Tego się właśnie obawiam, przyjacielu.
— A gdzie ukryłeś ciało?
— W moim szałasie. Okryłem je grubą warstwą suchych liści.
— Hiszpanie go nie znajdą?
— Zadbałem o to. Wypuściłem z kosza wszystkie węże. Jeśli żołnierze zechcą zajrzeć do środka, zobaczą gady i uciekną.