— Co jeszcze?

— Przyprowadziłem waszego kamrata.

— Kogo? Van Stillera?

— Istniało ryzyko, że go znajdą i schwytają. A on pomyślał, że może bardziej przydać się tutaj, niż pilnując mojego szałasu.

— A więzień?

— Związaliśmy go tak dobrze, że na pewno zastaniemy go po naszym powrocie, o ile nie uwolnią go Hiszpanie.

— A gdzie Van Stiller?

— Zaczekaj chwilę.

Murzyn złożył dłonie w tubę i wydał z siebie odgłos podobny do pisku wampira, jednego z wielkich nietoperzy zamieszkujących Amerykę Południową.

Chwilę później przywołany odgłosem mężczyzna przeskoczył przez mur okalający ogród, lądując niemalże na głowie Carmaux: