strasznie zniszczonych i nie wstydzę się łat
na tyłku którym znaczę swoje przyjście i odejście
to także chodzę w twej pozaszywanej kurtce
chętnie więc nie zapinałbym rozporka
mocą którego znaczę swoje przyjście i odejście
nie tyle swoje co śmierci która wyobraź
to sobie wcale nie siusia w ciemno
XCIV
ślepniemy głuchniemy od byle poruszenia
wiatru i deszczu krzycząc nie tego chcieliśmy