jak wreszcie wrócisz do swojego umierającego
gdzieżeś był zawołasz w progu domu
przez te wszystkie dni kiedy chorowałeś
(teraz mam usta pełne poziomek) więc gdy już
wrócisz uwalniając się od szpitalnych
prześcieradeł matki w które spowijałeś siebie
gdzieżeś był zawołasz kiedy moja matka
chorowała: będę milczał jakbyś mi nie śmierć
uczynił lecz świństwo tym zniknieniem swoim
a uczyniwszy nie wziął na wycieczkę do lasu