do rąk jego wysupłanych stamtąd
kiedy się chwytam braku powietrza
i nieprzygwożdżone będą fruwać
jak zapomnienie będą kaleczyć
moje ciało kiedy pójdę precz
i odczepiły się kości moje od kości
jego wpojonych w nagły deszcz
LXIX. Wycieczka do lasu
jak przyjedziesz od umierającej matki
(teraz mam usta pełne poziomek)