Tych górskich hal mieszkance! Tak na dobrą sprawę,
To moglibyśmy tutaj przyłapać Agawe,
Pentheja mać rodzoną, co się z zgrają włóczy
Bachantek! Myślę sobie, że król nas utuczy
Z wdzięczności...» Tak on pedział. I nam się wydało,
Że pedział całkiem godnie! Przyjęli my śmiało
Tę radę i od razu skrył się jaki-taki
W zarośla. Czekaliśmy, zaszywszy się w krzaki.
Wtem nagle, gdy czas przyszedł, tyrsy się podniosły
Do góry, krzyk się zerwał, jak gdyby wyrosły