Krów poszło, scharatanych na kęsy! Tu leżą

To żebra, to racice, krwią oblane świeżą,

Krew cieknie z świerków, z jodeł, na które kawały

Poszarpanego mięsa rzucał oszalały

Tłum niewiast. Nawet byki, w róg swój dufające,

O ziem runęły cielskiem, kiedy rąk tysiące

Tych młódek opętanych strasznie na nie parły.

A prędzej one skórę z biednych zwierząt zdarły,

Niż ty królewskich oczu zmrużyłbyś powieki.

Rozściele onych równin nad brzegami rzeki