Azopa, kłos rodzące dla twych Teb bogaty,

Na skrzydłach niby ptasich przeleciały, straty

Ogromne wyrządzając. W swej złości zajadłej

Do dolin kithajrońskich, do Erytry wpadły

I Hyzji; niby wrogi61, zniszczyły dobytek,

Porządek wywracając i ład burząc wszytek.

Nie przepuściły dzieciom: Na barki je kładły,

Rabując, lecz na ziemię przecież nie upadły

Biedactwa, chociaż nikt ich nie przytroczył... Stali

Ni spiżu, tylko w włosach ogień, co nie pali.