Na drzewie onym siedział, czekając, aż padnie,
Konary dębowymi poczęły nareszcie
Korzenie wydobywać te ręce niewieście,
Podważać je bez dźwigni żelaznych. A kiedy
Bez skutku i ta praca, do wściekłej czeredy
Odezwie się Agawe: «Otoczyć mi kołem
To drzewo, za pień chwycić, iżby przed mozołem
Rąk naszych zwierz ten nie zbiegł i ażeby bożej
Nie zdradził tajemnicy!...» I wraz się przyłoży
Rąk tysiąc do tej jodły i wyrwie ją z ziemi.