A między gałęziami siedział jodłowemi

Pentheus, by wraz upaść wśród jęków rozpaczy

I westchnień przetysiącznych: wiedział, co to znaczy,

Na śmierć niechybną szedł on. Dopadnie go matka

I pierwsza — że kapłanka — pocznie do ostatka

Mordować swego syna. On zasię, przepaskę

Zrzuciwszy co tchu z głowy, błaga ją o łaskę,

Ażeby go poznawszy, nieszczęsna Agawe

Rzuciła te sprawiane nad nim sądy krwawe.

«Syn jestem twój, o matko!» — tak on rzecze do niej,