Wyrywa je — o, siłą nie własną! Nie kłamię:

Bóg jakiś tak ustalił niewieście jej ręce!

Zaś z drugiej strony Ino uczestniczy w męce,

Na kęsy szarpiąc ciało. Nieszczęsnej ofiary

Dopadła Autonoe, a z nią całe chmary

Bachantek... Wszczął się zamęt, krzyk i narzekanie:

Ten jęczy, ciężko wzdycha, ile tchu mu stanie,

A tamte tryumfują. Ta biednego człeka

Skrwawione chwyta ramię, ta z nogą ucieka,

W obuwiu jeszcze tkwiącą. Oto żebra świecą,