On, Kadmos, wielki Kadmos, co rękami swemi

Tebański ród zasiawszy, bujne sprzątnął plony!

O wnuku mój jedyny, wnuku mój rodzony.

Najdroższy dla mnie z ludzi, bo choć już na świecie

Nie żyjesz, do najdroższych zawsze cię, me dziecię,

Zaliczać tutaj będę. Już ty mnie za brodę

Nie będziesz ciągnął, wnuku! Już ty, pisklę młode,

Nie będziesz mnie całował, nie będziesz zwał dziadkiem,

Nie będziesz mnie się pytał: «A czy ci przypadkiem

Ktoś krzywdy nie wyrządził? Któż ci na zawadzie