Rodzinne opuszcza już łany!

O wy ojczyste wybrzeża,

Górska dąbrowo ty świeża,

Gdzie z sforą polował na zwierza

On, łowiec przesłynny,

Goniący śladem Diktynny!

*

Nigdy on już nie pogoni

Z zaprzęgiem weneckich koni

W wyścigu na brzegach Limny!