Jak z wszystkich mi najdroższy i najlepszy ginie.

Zgrzeszyłeś, niewiedzący, i to grzech twój maże.

A potem śmierć małżonki, to nieszczęście, wraże

Dla prawdy, odebrało ci ustne dowody.

Największej ty doznałeś boleści i szkody.

Lecz niemniej i ja cierpię, twojej klęski świadek,

Gdyż bogów nie raduje szlachetnych upadek.

Na złych my tylko ludzi rzucamy swe gromy,

Niwecząc ich ze szczętem, ich dzieci, ich domy!

PRZODOWNICA CHÓRU