Bym skalał mego ojca nieskalane łoże!

O, pójdę ja do zdroju i uszy wymyję,

Co taką rzecz słyszały! Nie! Usta niczyje

Nie rzekną mi, żem podły! I to już jest dla mnie

Hańbiące, żem to słyszał. Mówię ci niekłamnie,

Że moja li pobożność was zbawi!... Kobieto!

Przysięgę-m lekkomyślnie złożył... Gdyby nie to,

Wyznałbym wszystko ojcu... Idę i nie wrócę,

Dopóki nie ma tutaj Tezeja; zarzucę

Wędzidła na me usta i zmilknę. Lecz potem