Przenigdy wy swej matki już nie zobaczycie

Miłymi oczętami! Czemu tak ogromnie

Wpijacie się tym wzrokiem? Czemu się tak do mnie

Śmiejecie tym ostatnim uśmiechem? O rety!

Co czynić?! Jak postąpić?! Poradźcie, kobiety!

Spojrzawszy w te ich jasne źrenice, od razu

Straciłam wszelkie męstwo! Ach! Nie jestem z głazu!

Ja tego nie uczynię! Żegnajcie na wieki,

Me plany! Ja was, dzieci, wezmę w kraj daleki

Ze sobą! Na cóż ojcu dokuczyć mi trzeba?