Czy na to, bym po dwakroć cierpiała? O nieba!

Precz dawne me zamysły! Jednak czyż dopuszczę,

By miano szydzić ze mnie, żem swych wrogów tłuszczę

Puściła tak bez kary? Niechże się nie boi

Me serce! Wstyd i hańba, żem do duszy twojej

Dać mogła przystęp słowom tak miękkim! Przestanę

Być tchórzem! Idźcie do dom, dziateczki kochane!

A komu się wydaje, że przy tej ofierze

Nie może być obecnym, niech się precz zabierze!

Nie! Litość ręki mojej przekupić nie zdoła!