Panują w świecie prawa: tak mniemasz, swą głowę

Zdradziecko odwróciwszy ode mnie!... Ty prawa

Ma ręko, wy kolana, których się plugawa

Dłoń jego dotykała tak często! Daremnie!

Dziś zawiódł me nadzieje! Ale chęć jest we mnie

Pomówić teraz z tobą jako z przyjacielem.

Ja-ć wiem, że nie uraczysz żadnym mnie weselem,

Lecz pytam — byś pokazał, jakimś jest człowiekiem:

Przytułku w jakim gnieździe mam szukać dalekim?

W ojcowski dom się zwrócić w tej strasznej potrzebie?