Wraz z prośbą, by nie dała wyganiać biedactwa...

Gdy ciało swe w te cenne przystroi bogactwa,

Wraz47 umrze, a z nią każdy, kto się tej królewny

Tknąć zechce. Taki bowiem będzie jad przepewny

W kosztownej tej posyłce. Tutaj skończyć muszę,

Nie powiem, jaka zgroza przenika mą duszę

Na to, co mam wypełnić, a co mnie na ćwierci

Dziś szarpie! Własne dzieci zabiję! Od śmierci

Nikt zbawić ich nie zdoła. A kiedy tak zniszczę

Jazona dom, korynckie porzucę grodziszcze,