— Nie — odpowiedziała matka.
— Nigdy? — zapytał Bambi.
— Nigdy — odpowiedziała matka.
— Dlaczego? — zapytał Bambi z ulgą.
— Bo my nikogo nie zabijamy — odpowiedziała matka po prostu.
Bambi odzyskał znowu wesołość.
Od strony młodego jesionu, stojącego tuż obok ich drogi, dobiegł głośny wrzask. Matka szła dalej, nie zwracając na to uwagi. Ale Bambi zatrzymał się zaciekawiony.
Wysoko na gałęziach dwa samce krasek kłóciły się o gniazdo, które splądrowały.
— Niech mi się pan stąd wynosi, łajdaku! — wołał jeden.
— Niepotrzebnie się pan tak złości, bałwanie — odpowiedział drugi — wcale się pana nie boję!