Ale Ena płakała i była śmiertelnie wyczerpana.
— Goba nie ma! — skarżyła się. — Szukałam go... byłam przy jego łóżeczku... tam na śniegu, gdzie upadł... było puste... nie ma go... mój biedny, mały Gobo...
Pani Netla mruknęła:
— Mogła pani lepiej rozejrzeć się za jego tropem... byłoby to mądrzejsze niż płakać.
— Nie ma już po nim tropu — powiedziała ciotka Ena. — Ale... ON! ON pozostawił tam wiele tropów... Był przy łóżeczku Goba.
Zamilkli. Potem Bambi zapytał nieśmiało:
— Ciotko Eno... czy nie widziałaś mojej matki?...
— Nie — odpowiedziała ciotka Ena cicho.
Bambi nigdy już nie ujrzał matki.