— Cóż takiego chciała pani powiedzieć? — zapytał cierpliwie.

— Tak... co to ja chciałam powiedzieć?

Wiewiórka zamyśliła się, potem nagle wykonała znowu skok, usiadła wyprostowana, wsparta na swojej cudownej kicie, i spojrzała na Bambiego.

— Racja! Już sobie przypominam! — trajkotała dalej. — Chciałam powiedzieć, że niebawem będzie pan gotów ze swoją koroną i że będzie ona cudowna.

— Tak pani sądzi?

Bambi ucieszył się bardzo.

— Przecudowna! — zawołała wiewiórka, z zachwytem przyciskając obie przednie łapki do białej piersi. — Taka wysoka! Taka wspaniała! I z takimi długimi, jasnymi zębami! Rzadko się coś podobnego widuje!

— Naprawdę? — zapytał Bambi.

Wpadł w tak wesoły nastrój, że natychmiast począł znowu walić w leszczynę. Kora opadała długimi strzępami.

Tymczasem wiewiórka mówiła dalej.