— Myślałem... — wybełkotał Bambi — myślałem... zdawało mi się... że to Ronno... albo...
Zamilkł i ośmielił się lękliwie spojrzeć na starca, ale jego widok zmieszał go jeszcze bardziej.
Starzec stał przed nim nieruchomy i potężny. Jego głowa była już teraz zupełnie biała, a ciemne, dumne oczy świeciły głębokim blaskiem.
— Dlaczego nie przeciwko mnie?... — zapytał starzec.
Bambi spojrzał na niego, przejęty jakimś dziwnym zachwytem i przeniknięty tajemniczym lękiem. Chętnie zawołałby: „Bo cię kocham!”, ale odpowiedział tylko:
— Nie wiem...
Starzec przyglądał mu się.
— Dawno cię nie widziałem. Stałeś się wielki i silny.
Bambi nie odpowiedział. Drżał z radości.
Starzec w dalszym ciągu przyglądał mu się badawczo. Potem niespodziewanie zbliżył się do Bambiego, który przeraził się tym okropnie.