Jełeń, który zajadał sobie na polanie z taką swobodą, nie troszcząc się zupełnie o biadającą Falinę, wydał mu się teraz zbyt wyniosły. Uczuł się urażony i poniżony.

— Idę — powiedział — bądźże cicho! Zobaczysz, że nic się nie stanie. Zaczekaj tutaj!

I poszedł naprawdę.

Ale Falina nie czekała. Nie miała do tego ochoty, najmniejszej ochoty ani odwagi. Zawróciła natychmiast i uciekła z krzykiem, uważała to bowiem za najlepsze, co mogła zrobić.

Coraz dalej i dalej słychać było jej nawoływanie:

— Ba-och! Ba-och!

Bambi chętnie pobiegłby teraz za nią. Ale nie było to już możliwe. Opanował się więc i poszedł naprzód.

Poprzez gałęzie widział jelenia, stojącego na polanie z pochyloną ku ziemi głową.

Bambi czuł, jak mu serce biło, kiedy patrzył na jelenia.

Gdy Bambi wyszedł na polanę, jeleń natychmiast podniósł głowę i spojrzał w jego stronę. Potem jakby z roztargnieniem począł patrzeć prosto przed siebie.