Kiedy krzaki rozjaśniły się nieco przed nimi, zatrzymali się i wyjrzeli ostrożnie. Ale tam przy dębie poruszało się coś czerwonego. Dostrzegli to oboje jednocześnie.
— Kto to może być?... — szepnął Bambi.
— Prawdopodobnie Ronno albo Karus — odpowiedziała Falina.
Bambi powątpiewał o tym.
— Oni się już teraz nie śmią zbliżyć do mnie.
Spojrzał bystrzej w tę stronę.
— Nie — powiedział stanowczo — nie jest to ani Karus, ani Ronno... to ktoś obcy...
Falina zgodziła się z nim, zdziwiona, ale bardzo zaciekawiona.
— Racja... ktoś obcy... teraz i ja to widzę... Dziwne!
Obserwowali dalej.