— Jak on się swobodnie zachowuje! — zawołała Falina.

— Głupio — powiedział Bambi — naprawdę głupio! Zachowuje się jak małe dziecko... jakby nie istniało niebezpieczeństwo!

— Chodźmy tam — zaproponowała Falina.

Była bardzo zaciekawiona.

— Dobrze — odpowiedział Bambi — chodźmy tam... muszę się temu obcemu przyjrzeć z bliska...

Zrobili kilka kroków, gdy nagle Falina zawahała się:

— Ale... gdyby się z tobą wdał w zwadę... jest silny...

— Ba! — Bambi przechylił głowę i skrzywił się lekceważąco. — Spójrz no na jego małą koronę... Tego miałbym się bać?... Jest wprawdzie gruby i tłusty... ale silny? Nie sądzę. Chodź śmiało.

Poszli.

Nieznajomy po drugiej stronie łąki zajęty był oskubywaniem wiech trawy i zauważył ich dopiero wtedy, gdy byli już dość daleko na łące. Natychmiast wybiegł im naprzeciw. Podskakiwał wesoło, jakby w zabawie, sprawiając znowu dziwnie dziecięce wrażenie.