— Falino... — powiedział Gobo cicho — Falino... siostro... więc mnie jednak poznałaś...

Podszedł do niej i pocałował ją w usta. Łzy spływały mu po policzkach.

Falina płakała także i nie mogła mówić.

— Tak... Gobo... — zaczął Bambi.

Głos jego drżał, był bardzo podniecony, był głęboko przejęty i bezgranicznie zdumiony.

— Tak... Gobo... więc ty nie umarłeś?...

Gobo roześmiał się.

— Widzisz przecież... Sądzę, że widać nawet po mnie bardzo dobrze, że nie jestem martwy.

— Ale... wtedy... w śniegu?... — upierał się Bambi.

— Wtedy? — Gobo wyprężył się dumnie. — Wtedy ON mnie uratował...